poniedziałek, 22 maja 2017

BARBARA MARSZAŁEK - WIERSZE

to miasto z tysiącem i jedną latarnią
nauczyło nas pośpiechu
wstajemy przed dźwiękiem budzika
dodając gazu na ruchomych schodach 

CZYTAJ DALEJ

piątek, 19 maja 2017

E-MAIL Z ZAŁĄCZNIKIEM

BARBARA MARSZAŁEK, ur. w 1980 w Oświęcimiu, absolwentka Uniwersytetu Śląskiego Wydziału Filologii Polskiej w Katowicach. Z zawodu koordynator projektów.
Publikuje wiersze i opowiadania na portalach literackich oraz w miesięczniku Sofa. 2015 debiutancki tomik wierszy Milion kawałków. Laureatka portalowych konkursów literackich, jak również Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego Pisanie na chandrę.
Od ośmiu lat mieszka w czeskiej Pradze, wcześniej - we Francji oraz Irlandii Północnej. Obecnie na urlopie wychowawczym; matka rocznego synka Tymona.




Z ZAŁĄCZNIKIEM



Nie jestem nieszczęśliwa, nie jestem szczęśliwa.
Widocznie istnieje stan pomiędzy

Wolne tłumaczenie słów czeskiej aktorki Jiřiny Jiráskovej 
 


Gdybyśmy poznali się dziś, nie rzuciłabym okiem w twoją stronę. Cherlawy, łysiejący egocentryk, który nie ma poczucia humoru. Boli? Powinno boleć. Będę zła. Zarzucałeś że jestem naiwna, za dobra. Już nie jestem. Chociaż... Wczoraj posłałeś e-mail z prośbą abym przetłumaczyła tekst. Za free, przecież to dla mnie proste. Oczywiście. Słowa „manewrowy ustawiacz” czy „operator wózka widłowego” używam kilka razy dziennie w paru językach.

Nic nigdy nie było dla mnie proste. Często się bałam. Również w tę noc pod gołym niebem w wileńskim parku. Lubiłeś duże piersi. Co byś robił, gdybyś miał je w zasięgu ręki? Zgniatał? Miażdżył? Poszturchiwał? Nieważne. Nigdy nie miałeś powodzenia u kobiet.

Piszesz Gwiazdy ci sprzyjają. Gówno prawda. Mężczyzna z którym byłam na spacerze, nie odpisuje na SMS-y a semafory zacięły się na czerwonym świetle. Czytałeś Podsiadło do telefonu. Padał deszcz, automat zżarł całą kartę. Następnego dnia współlokatorka wyjechała na weekend. Wtedy się dowiedziałam, że zmęczony mężczyzna może pachnieć inaczej niż spocony kolega po wuefie. Poezja, szepty, delikatne podszczypywanie pośladków. Na śniadanie parówki z ketchupem, grzanki i Huśtawka Kleyffa. 
 
Świat nie zwariował, to ja przestałam mieć kontakt z rzeczywistością. Wszystkie dziewczyny z wydziału wiedziały że jesteś mój. Tylko mój. Wiedziały na kogo czekasz pod pomnikiem Korfantego. Nie było kwiatów. Kłamałam, że ich nie lubię. Mieliśmy swoje miejsce, dobrze wygrzane stołki, rytuał wypicia trzech piw i zagrania w lotki przed pójściem w miasto. Te pijane małolaty obściskujące się w tramwaju to my. Urwany film. W akademiku na pierwszym piętrze był sklepik a w nim kefir z lodówki. Najważniejsze było tu i teraz.

W lustrze twoje obicie. Nakładasz na twarz płyn do golenia. Odczekujesz chwilkę, ukradkiem zerkając na mnie, wtuloną w koc. Podnosisz żyletkę... Słyszę charakterystyczne hrrr…

Na Ukrainie byłam w siódmym niebie. Mieszkaliśmy u chłopa z którym piłeś wódkę. Nie było ciepłej wody, właściwie nie było tam nic oprócz starego wdowca i leśnych ptaków. Kiedy zniknęliśmy w trawie, miałam sukienkę w kwiaty. Kiedy zaczęliśmy się mijać? Nieuchwytny skrawek czasu. Niewidoczna pchła skacząca w sierści codzienności. Czy teraz umiałbyś odpowiedzieć? Pamiętam miasteczko Cholet w departamencie Maine-et Loire. Małą piekarnię na rogu ulicy National i tamtejsze wyśmienite ciasteczka. Grupka Francuzów zaprosiła mnie na rybę z grilla i sałatkę z czosnkiem, z ogromną ilością czosnku. Późnym wieczorem usiadłam na ławce, wpatrując się w mniejszą kopię Notre-Dame. Pragnęłam porozmawiać z kimkolwiek o czymkolwiek, byle po polsku. Wyjechałam abyś zatęsknił, ściągnął mnie z powrotem, znalazł pracę i zapłodnił.

Pisałeś listy. Dziesiątki listów poplamionych fusami z herbaty, w których rozbierałeś mnie i doprowadzałeś do orgazmu kilka razy z rzędu. Po tobie byli lepsi, znacznie lepsi. Niewyrafinowani i naturalni. Boli? Powinno boleć. Będę zła. A jednak. Znasz mnie najlepiej. Wiesz, że umiem wyć do księżyca. Wiesz, że pod maską silnej, niezależnej kobiety kryje się motyl. Łatwo go zranić. Istnieje stan pomiędzy. Często wychodzę z domu po zachodzie słońca. Być może w poprzednim wcieleniu była nietoperzem, albo sową. 
 
Przełykając ślinę myślę o słowach które mogłyby coś znaczyć a w środkach transportu szczerze uśmiecham się do ludzi. Podobno wysłana pozytywna energia wraca. Liczę na nią i nie zwracam uwagi na uciekające lata. Czas jest starym draniem, nie należy mu ufać.

Tłumaczenie w załączniku.

_____________________

Redakcja

BARBARA MARSZAŁEK - NOWY TALENT? 
POTENCJAŁ JEST. CZUJEMY PISMO.
BĘDZIEMY OBSERWOWAĆ. 



Edyp zagubiony

Edyta Ignatiuk "Wierność zdrady przypomina formą tzw. listy pisane na sucho, które powstają podczas terapii uzależnień i mają pomóc chorym pozbyć się traumy poprzez określenie jej przyczyn, nazwanie uczuć i emocji. Skojarzenie z techniką terapeutyczną nie jest przypadkowe – w notce dołączonej do książki wydawca informuje, że zawiera ona autentyczną opowieść bezdomnego alkoholika…" CZYTAJ DALEJ

czwartek, 18 maja 2017

Teksty jak żagle

LESZEK ŻULIŃSKI "Piosenka, jak każde dziecko wie, jest utworem nie tylko muzycznym; jest utworem muzyczno-słownym. Nie ma dobrej piosenki w sytuacji, gdy zdecydowanie lepsza w niej muzyka lub zdecydowanie lepszy tekst. Taka piosenka zawsze kuleje na jedną nogę. Już nie zatańczy ona w tobie lekko i zwiewnie; już nie pozostawi po sobie nuconego zachwytu. Arcydziełko każdego rodzaju musi być harmonią, a do piosenki słowo te, a nie inne, słowa muszą pasować jak rzadko które. Dobry przykład: Karuzela z madonnami śpiewana przez Demarczyk do tekstu Białoszewskiego…"      CZYTAJ DALEJ

Transmisja uroczystości wręczenia

Grzechem byłoby o nim zapomnieć!

Wacław Holewiński "Po „Pięć lat kacetu” sięgnąłem na pewno dopiero w szkole średniej. Obozy koncentracyjne to był temat w PRL-u obowiązkowy. Szmaglewska, Borowski, Nałkowska… Grzesiuk był inny, samoswój. Żadnego cierpiętnictwa, humor, przejście przez piekło bez biadolenia, z podniesioną głową. Nie było na co czekać, od razu sięgnąłem po „Boso w ostrogach”, a potem, tu już musiała być przerwa, po „Na marginesie życia”… CZYTAJ DALEJ

poniedziałek, 15 maja 2017

HEJŻE, W SZEROKI ŚWIAT!


KRYSTYNA HABRAT Czytałam w ogródku z książkę, gdy usłyszałam nadjeżdżającego na rowerze listonosza, bo zawsze hamował nogą, szurając głośno po chodniku. Od razu wiedziałam z czym przybywa. Kilka dni wcześniej śniło mi się, że wiadomość przyjdzie w czwartek, czyli dziś, i zaraz będę musiała szykować mapy na wyjazd w świat. CZYTAJ DALEJ

czwartek, 27 kwietnia 2017

L I S T 100

Takie będą Rzeczypospolite, 

jakie ich młodzieży chowanie…  

Jan Zamoyski


„W rzeczywistości główne cele reformy w zakresie przedmiotów humanistycznych, to przekazanie rzetelnej wiedzy, zwłaszcza o kulturowym dorobku ludzkości, zachodniej cywilizacji i Polski, umocnienie naszej tożsamości narodowej, kształtowanie postaw obywatelskich i kreatywności uczniów, a także przywrócenie autorytetu nauczycielom i wpływu rodziców na treści przekazywane w szkołach ich dzieciom” LIST 100

środa, 19 kwietnia 2017

STANISŁAWA PRZYBYSZEWSKA

OCZYMA ZWYKŁEGO CZYTELNIKA 
 

KRYSTYNA HABRAT 

 

O Stanisławie Przybyszewskiej dowiedziałam się wcześniej niż o jej słynnym ojcu Stanisławie Przybyszewskim i o Młodej Polsce. Jako dziecko uczyłam się czytać na oprawionym roczniku „Tygodnika Illustrowanego” (pisownia ówczesna) z 1933 roku, który jakimś cudem przetrwał zawieruchę wojenną i kilka przeprowadzek. Kładłam się z tą wielką i ciężką księgą na dywanie, a liczyła 1034 stron (w prenumeracie - numeracja ciągła) i podczytywałam tu i tam o sprawach które mnie zaintrygowały. Choćby reklama wymyślonego już wtedy leku raz na zawsze zwalczającego łysinę. Jak to? - myślałam - dlaczego jeszcze mój tato, skrywa wstydliwie "wysokie" czoło? 

piątek, 7 kwietnia 2017

Klaudia Wiercigroch-Woźniak



 
Urodzona w 1983 roku. Filolog polski, członek Grupy Literackiej Gronie im. Emila Zegadłowicza (Żywiec). Publikowała na łamach miesięcznika „Gazeta Kulturalna”, w kurierze poetyckim PoeciPolscy.pl, e-tygodniku Literacko-Artystycznym  Pisarze.pl, Babińcu Literackim oraz w antologii Tuwimowskie klimaty (Inowłódz, 2016). Mieszka w Rajczy.





Wegetarianizm

obierając zielony groszek
zazdrościła mu formy
podobny do skulic mógł sturlać się do miejsc
niedostępnych
fallusom

czasem jej powierzchnia okrywała się siateczką wodnistego miąższu
nie lubił łez sugerując jej słabo rozwinięty system mowy

musisz być różnorodna w obrębie gatunku
jednorodność jest prymitywna

on sam zamiast serca miał sercowate przedrośle

środa, 8 marca 2017

SZARE EMINENCJE LITERATURY


Leszek Żuliński: Czy za plecami pisarzy stoją ludzie, którzy wpływają na losy książek i losy historii literatury tak, jak na przykład kardynał Richelieu wpływał na dzieje XVII-wiecznej Francji?  CZYTAJ DALEJ

wtorek, 7 marca 2017

Kultura nie jest obowiązkowa

Myślenie - też nie?


W tekście a propos zamieściliśmy podstępną tezę "Nikt nie będzie mieć najmniejszych wątpliwości, że ten, kto zaaprobuje PSL-owski pomysł "taniej książki", uczyni to z interesownych pobudek."
I zdania nie zmieniamy.
  





Ministerstwo Kultury rozpoczęło prace nad ustawą o jednolitej cenie książki. W założeniu nowe prawo ma uratować małe księgarnie i naprawić rynek wydawniczy w Polsce. Czy stanie się tak w rzeczywistości?

Wicepremier i minister kultury PIOTR GLIŃSKI poparł ustawę o jednolitej cenie książki, forsowany przez Polską Izbę Książki. Zmiany w prawie miałyby zagwarantować, że w dniu premiery określony tytuł kosztowałby tyle samo we wszystkich księgarniach w kraju. Cena książki byłaby zamrożona przez pierwszych 12 miesięcy sprzedaży.


Według lobbujących za nową ustawą księgarzy, miałaby ona znacząco pomóc mniejszym punktom sprzedaży książek i umożliwić im konkurencję z dużymi sieciami i sklepami internetowymi. Ustawa o jednolitej cenie książki w teorii ma okazać się także lekarstwem na sytuację na polskim rynku wydawniczym, w której najmniej na książce zarabia jej autor, a najwięcej dystrybutorzy.


Przeciwnicy pomysłu podnoszą jednak, że wprowadzenie jednolitych cen prawie na pewno spowoduje podrożenie książek, a co za tym idzie - spadnie i tak już niski poziom ogólny czytelnictwa. Jako przykład negatywnego oddziaływania ustawy podają przykład - zbliżonego do polskiego - rynku czytelniczego we Włoszech. Resort kultury nie zważa jednak na głosy sprzeciwu i podaje krótki termin na konsultacje społeczne.


Wicepremier Piotr Gliński potwierdził potrzebę dalszych pilnych prac nad projektem oraz poprosił o przekazanie do resortu przez przedstawicieli środowisk związanych z polskim rynkiem książki i czytelnictwem uwag w sprawie ustawy w ciągu dwóch tygodni” – głosi komunikat Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.




poniedziałek, 6 marca 2017

czwartek, 2 marca 2017

Łapówkarze

NA START!

Nikt nie będzie mieć najmniejszych wątpliwości, że ten, kto zaaprobuje PSL-owski pomysł "taniej książki", uczyni to z interesownych pobudek.

 

Kroi się kolejna wielka afera łapówkarska. A imię jej "Tania książka". Dla zmyłki przymiotnik "tania". Nie ma w języku polskim słowa, które mogłoby zastąpić określenie "przekręt", w odniesieniu do PSL-owskiej koncepcji "taniej książki". Chłopaki w gumofilcach zwęszyli żer. I nie odpuszczają. Pachnie krwią, stołkami, gotowizną w kopertach i walizach. Węszą, czy szef MKiDN da się urobić. Dla dobra ludu. Ciemnego ludu, który nie rozumie, w czym tkwi przekręt. A jak się uda, wybiorą siebie, zasiądą w gremiach, radach, konsyliach itd. Będzie się działo! I na liczenie kasy nocek będzie mało.


Wielokrotnie poruszaliśmy ten temat. Pisaliśmy o wzbierającej aferze. Przycichło. A teraz wraca. Nie spoczniemy, aż dobrodziejom co ?żywią i bronią" siebie w szczególności, pomysł ten kością utkwi w gardle. 

http://labiryntykultury.blogspot.com/2015/08/lasciate-ogni-speranza.html

http://minotauryda.blogspot.com/2015/03/czego-potrzebuje-polska-ksiazka.html

http://minotauryda.blogspot.com/2016/04/grzegorz-gauden-odwoaby.html


O aferze pisze Klub Jagielloński TUTAJ

Odnalezione Opowiadanie

MURAKAMIEGO


 
JACEK BRZOZOWSKI: "Nazywam się... Zresztą, czy to ważne, jak się nazywam? Zawsze myślałem, że nie ma to najmniejszego znaczenia. Nie mamy przecież wpływu na wybór naszego imienia przez rodziców, a z nazwiskiem od razu się rodzimy. To dziwne, jak los, od którego w najwyższym stopniu zależymy, potrafi odmienić życie i całe, ukształtowane przez wiele lat, myślenie o czymś. Na przykład o listach.