piątek, 30 grudnia 2016

SPOKOJNEGO NOWEGO

ROKU

Kochani! 
Oby w Nowym 2017 Roku, 
w życiu każdego z nas
było jak najmniej polityki 
a jak najwięcej powodów do radości 
z codziennego, zwyczajnego życia!

wtorek, 27 grudnia 2016

Odszedł Przyjaciel


Leszek Żuliński: "Tadeusz miał niebanalny życiorys. Pochodził spod Częstochowy. Po szkole średniej został „oddany” do klasztoru Paulinów na Jasnej Górze. Stamtąd wysłany po kilku latach do USA, gdzie Paulini w Doylestown (Pensylwania) budowali polski kościół i klasztor. Tadeusz był mnichem niepokornym i po kilku latach zrzucił biały habit, czyli „przeszedł do cywila”. I szybko zadomowił się w Nowym Jorku. Brał aktywny udział w życiu tamtejszej Polonii; pełnił tam nawet jakieś poważne funkcje. Przez wiele lat prowadził swój własny zakład optyczny."     CZYTAJ  CAŁOŚĆ

JEST CO ŚWIĘTOWAĆ? JEST!!


SERDECZNIE DZIĘKUJEMY 
ZA TAK LICZNE ODWIEDZINY.
PÓŁ MILIONA GOŚCI ŚWIADCZY O TYM, 
ŻE WIELU TRAFIAMY DO PRZEKONANIA, 
INNYM NIE TRAFIAMY ALE I TAK PRZYCHODZĄ. CO MIŁE.
POKRZEPIENI, CZEKAMY NA OKRĄGŁY
M I L I O N !


O debiutantach, czyli krytyk

robi rachunek sumienia

Andrzej Wołosewicz: "Tytuł jest na wyrost, bo ja akurat piszę o debiutantach mało. Nie mam do nich dobrego i łatwego dostępu, czasami znajomi poeci i wydawcy coś podrzucą. Tak było lat temu ileś z Anną Marią Musz, tak z Małgosią Lebdą, którą – tym się chwalę – wyłowiłem na Piastowskiej Biesiadzie Poetyckiej ponad dziesięć lat temu i upierałem się w swej recenzji z debiutanckiego tomiku Małgosi „Otwarta na 77 stronie”, że to już dobra poetka a będzie jeszcze lepsza" 

czwartek, 22 grudnia 2016

2016




Każdy Twój wyrok przyjmę twardy
Przed mocą Twoją się ukorzę
Ale chroń mnie, Panie, od pogardy
Przed nienawiścią strzeż mnie, Boże

 

środa, 21 grudnia 2016

RAFY MARZEŃ

Wesołych Świąt, Chłopcy Źli! 

- Smacznego, chłopcy źli!   
 Chłopcy źli, bandyckie mordy wy... Poeci, rzeźbiarze, malarze, graficy. Chłopcy źli w panajezusowym wieku są; niektórzy szczerbaci wesoło, niektórzy mają nóżkę niesprawną, jeszcze inni niesprawne serduszka, wątroby i nerki. Zatem - chwaty  Zaczynali pić w "Gipsie" mniej więcej od południa a kończyli jak zamykano podwoje albo forsa się kończyła. A jak na krechę dali, piło się do zamknięcia albo szło na Mariacką "Pod Holendra", pobocznie - "U Szkota" czy w "Zodiaku". I jakoś tak, ni stąd ni zowąd, budził się człowiek w domku kempingowym nad jakimś jeziorem goły, zmarznięty, skacowany a tu na udręczenie - chrapie jakaś panna kudłata, zapita: Niech chrapie.    CZYTAJ DALEJ

BEZ ŚLADU


Wanda Szczypiorska

Wspominam tych umarłych nie po to żeby schlebiać ich pamięci, ale nie chciałabym narazić się na zarzut kłamstwa, bo przecież to i owo mogę przeinaczyć. Nie wierzę w życie wieczne, wiem że ich już nie ma i nie będzie i chyba oprócz mnie nie ma nikogo kto by mógł ich wskrzesić. Póki żyli widywałam się z nimi rzadko. A więc to tylko z racji dość dalekiego pokrewieństwa, moim zadaniem stała się opieka nad kobietą nazywaną przeze mnie ciotką. W czasie jej choroby. Musiałam więc na pewien czas zamieszkać w domu chorej, która była tylko moją powinowatą. Krewnym był jej syn. To on zadzwonił do mnie i poprosił o to. No cóż, moja rodzina się zgodziła, dadzą sobie radę. Nie jestem pielęgniarką, nie posiadam kwalifikacji, właściwie chodziło tylko o dotrzymanie towarzystwa. Oprócz nas trojga jest gosposia i przychodziła pielęgniarka. Lekarka też, choć sytuacja była beznadziejna. Rak. Szpital był już właściwie niepotrzebny, pozostawało tylko czekać.     CZYTAJ CAŁOŚĆ

sobota, 17 grudnia 2016

Tanizaki

podczas wojny na Pacyfiku


Mikołaj Melanowicz "Na początku może warto wyjaśnić, w jakich okolicznościach w Polsce zainteresowano się twórczością japońskiego pisarza Tanizakiego Jun,ichirō (1886-1965). Były to lata 60-70. XX wieku, gdy w krajach socjalistycznych Europy – a zwłaszcza w Związku Radzieckim  - nie akceptowano tzw. modernistów, do których zaliczono również twórczość Tanizakiego. W żadnym ze wspomnianych krajów (poza Polską) ani nie badano, ani nie tłumaczono powieści tego wybitnego pisarza. Dopiero pod wpływem wiadomości z Polski, jaką z Warszawy zawiózł do Moskwy Profesor Lew Ejdlin, mój recenzent pracy habilitacyjnej o Tanizakim, zaczęto w Akademii Nauk ZSRR popierać starania o publikacje twórczości Tanizakiego"  CZYTAJ DALEJ


DANKE SCHÖN!

Rozpieprzono nam Magazyn, złośliwie zmniejszając czcionkę wszystkich tekstów, za co ślemy serdeczne
DANKE SCHÖN!
תודה רבה לך
Uprzejmie informujemy PT Czytelników, że nie będąc w stanie zmienić wielkości czcionki w każdym opublikowanym tekście, przybraliśmy sokratejską postawę bycia "ponad", co wyjdzie na dobre "wolnym mediom" TUTAJ OPISANYM

czwartek, 15 grudnia 2016

Tylko Beatrycze

Teodor Parnicki 


Dość nietypowa powieść Parnickiego. Można ją czytać (co rzadkie) niezależnie od wcześniej napisanych. Akcja rozgrywa się na początku XIV w (w czasach Łokietka, o którym również jest w powieści mowa). Na treść składają się głównie dialogi pomiędzy papieżem Janem XXII a pewnym diakonem Stanisławem. Stanisław to typowy mieszaniec (chyba pół Żyd lub pół Tatar), podróżnik. Jeden z wątków dotyczy obsesji Stanisława związanej z czeską księżniczką, którą ten widział w dzieciństwie. Stanisław zakochuje się w niej, koresponduje przez lata i chyba ma nawet romans (jako dojrzały mężczyzna), ale być może jest on tylko ofiarą zabawy dwórek i własnej pomyłki. Rzekoma księżniczka może być bowiem tylko dwórką podającą się za swoją panią. Oczywiście prawdy czytelnik się nie dowie.      CZYTAJ DALEJ

Karol Hubert

ROSTWOROWSKI


Dramatopisarz, poeta, muzyk. Jego "Judasz z Kariothu", "Kajus Cezar Kaligula" i "Niespodzianka" należą do klasyki polskiego dramatu. Urodził się 3 listopada 1877 r. w Rybnej pod Krakowem, zmarł 4 lutego 1938 r. w Krakowie. Pochodził z rodziny ziemiańskiej. Pod wpływem rodziców zaczął studia rolnicze w Halle, które rzucił w 1900 r. Rok później rozpoczął naukę gry na fortepianie i kompozycji w lipskim konserwatorium. W 1907 r. studiował filozofię w Berlinie. Podróżował do Włoch i Francji. W 1908 r. zamieszkał w Czarkowach nad Nidą, a po wybuchu I wojny światowej - w Krakowie. Po 1920 r. rozpoczął współpracę z "Głosem Narodu", związał się z Narodową Demokracją. W latach 1933-1937 był członkiem Polskiej Akademii Literatury, a w latach 1934-1937 reprezentował Stronnictwo Narodowe jako radny krakowski.

wtorek, 13 grudnia 2016

Niemiecki plan




 
Andrzej Walter To był jeden z tych genialnych planów zmiany oblicza ziemi. To był plan społeczny, etniczny, iście piekielny, jeśli wierzyć w piekło, to był plan wschodni. Plan lepszego człowieka naprzeciw człowiekowi gorszemu. Kto z nas jest gorszy, a kto lepszy? 

środa, 7 grudnia 2016

TEN SOFOKLES, CAMUS



FRAGMENT

Od Autora

Podobno bywam obrazoburcą. Przyznaję, bywam. Rzecz w tym, że dla mnie literatura i sztuka, to nie sacrum a rzemiosło. Doskonałe rzemiosło. Lubię stoły o prostych blatach i niechyboczące się krzesła. Kto jest mi wzorem? Facet od maski Tutanchamona. Fidiasz i Wit Stwosz. Faberge, Antoni Patek, Adrien Philippe i Gustave Eiffel. Z pisarzy? Homer, Sofokles i William Shakespeare, James Macpherson, Robert Burns. A Joyce? Jasne, James Joyce a za nim Marcel Proust, William Faulkner, Ernest Hemingway, John Steinbeck i Marguerite Yourcenar, Są w tym gronie: sir Anthony Hopkins, Robert de Niro, Al Pacino, Richard Burton oraz Ingmar Bergman ze słynnym „Jeśli dostanę zlecenie, zrobię scenariusz na podstawie książki telefonicznej”. Za ww. idą: Vittorio de Sica, Luchino Visconti, Volker Schlondorff, Michelangelo Antonioni. Federico Fellini, David Lynch i Król Królów - Pier Paolo Pasolini. Wymieniam ludzi filmu,, bo napisać wiekopomny scenariusz albo takiż film wyreżyserować, trzeba mieć duszę wizjonera i zarazem - pisarza doskonałego. Dziś będzie o Albercie Camusie, herosie światowej literatury. A miejscami o jego powieści „Upadek”, którą - podobnie jak „Obcego” - cenię nad wyraz oszczędnie.
Claude Lévi-Strauss, francuski antropolog, ojciec strukturalizmu, napisał m.in. książkę pt. ”Smutek tropików” [„Tristes tropiques”]. Co ma antropolog-strukturalista do Camusa? Zacytuję Wikipedię

W 1962 Lévi-Strauss opublikował książkę „Myśl nieoswojona”, poświęconą myśli pierwotnej i formom myślenia pierwotnego. W pierwszej części tego dzieła przedstawił teorię kultury i kulturę teorii; w drugiej części zawarł wywody teoretyczne części pierwszej na teorię historii i zjawisko wymiany społecznej. W ten sposób Lévi-Strauss zaangażował się w dyskusję z Jean-Paulem Sartre na temat natury ludzkiej wolności. Sartre’owska filozofia egzystencjalna z jednej strony uznawała, że istoty ludzkie są zasadniczo wolne i mogą czynić, co im się podoba, z drugiej jednak strony lewicowy Sartre uważał, że indywidua są ograniczone w swej wolności przez narzucane im siłą ideologie. Lévi-Strauss polemizował z jego teoriami. Echa tej debaty pomiędzy strukturalizmem a egzystencjalizmem inspirowały dzieła innych autorów, na przykład Pierre’a Bourdieu.”

Z „jednej strony” pojawia się złowieszcze dla mnie słówko „egzystencjalizm” a z „drugiej strony” - Jean-Paul Sartre, niewielki filozof, który za wszelka cenę chciał być filozofem wielkim, w swoim czasie w Camusie wręcz zakochany.
Nieprzypadkowo wspomniałem o „Tristes tropiques”. Camus, urodzony w roku 1913 w Algierii i długo ją zamieszkujący, w roku 1942 po przyjeździe na stałe do Paryża tam żyje, pracuje i tworzy, ale jest odwrotnością synonimu Arabia felix. Dla mnie cała literatura Camusa jest przesycona smutkiem Arabii, wyciekającym z każdej stronicy każdej jego książki, eseju, dramatu. Czy Camus, był el caballero de la triste figura? Jego życie i dzieła mówią, że tak. W dodatku, la triste figura przepojona bólem istnienia. Czy złożyło się na to nieudane małżeństwo i burzliwe pożycie z pierwszą żoną, morfinistką, seksualnie nader przystępną niejednemu kochankowi, piękną Simone Hié? A może ménage à trois z Yvonne i Francine, pannami chętnymi? Kto wie, może. Nie zapominajmy przy tym, bo zapomnieć nie wolno, że trwa II Wojna Światowa, Francja jest w połowie okupowana. Dla nikogo nie stanowi tajemnicy potworność tego, co się w Europie dzieje: łapanki, deportacje, holokaust, tortury, rozstrzeliwania. Dla Camusa też nie. Nie można rozpatrywać jego życia i twórczości w oderwaniu od tego, co go na co dzień otaczało. Kto bada życie i twórczość Camusa bez kontekstu wojny, popełnia błąd.
Jak Marcelowi Proustowi smak i zapach magdalenki zamoczonej w kawie dały impuls do powstania „W poszukiwaniu straconego czasu”, tak twórczości Camusa zapach i smak codziennych okrucieństw i ów smutek Arabii tkwiący w nim samym, dały asumpt do tworzenia takiej, nie innej literatury i takich, nie innych rozmyślań. Proces tworzenia literatury nie przebiega w oderwaniu od procesów psychicznych zachodzących w autorze. Pisarz tworzy z tego, czym jest nasycony świat jego zmysłów i staje się tym, co stworzył.
Mario Vargas Llosa w mowie wygłoszonej w Oslo w roku 2010 po ceremonii wręczenia mu wielce spóźnionej, ale ze wszech miar należnej Nagrody Nobla, wypowiedział ważkie, przez wielu niezrozumiane, przez wielu - niezauważone słowa

Gdybym przywołał tutaj wszystkich pisarzy, którym zawdzięczam coś albo wiele, ich cień pogrążyłby nas w ciemności. Jest ich bez liku. Nie tylko ujawnili mi tajemnice opowiadania historii, ale kazali zgłębiać otchłanie człowieczeństwa, podziwiać wielkie czyny człowieka i truchleć wobec jego obłędu. Byli moimi najbardziej usłużnymi przyjaciółmi, animatorami mego powołania; dzięki ich książkom odkryłem, że nadzieja nie ginie nawet w najgorszych okolicznościach i że warto jest żyć, choćby dlatego, że gdybyśmy nie żyli, nie bylibyśmy w stanie czytać ani roić opowieści.”

Że nikt nie tworzy literatury z próżni - wie każdy pisarz. Że nie ma na świecie „samorodnego” pisarza, który, choć nigdy nie przeczytał żadnej książki, to jednak napisał opowiadanie, nowelę czy powieść - wie niewielu. Ale tego, że nie da się niczego napisać w oderwaniu od drobin codzienności, tylko niewielu przychodzi do głowy. Podobnie jak i to, że wszystko już było, jak mawiał Ben Akiba. We wstępie do monografii mojego autorstwa pt. „Seks, władza, sława”, napisałem

Omawiając postaci powszechnie znane. miałem świadomość że chcąc poznać choćby połowiczną prawdę o kimś, trzeba pierwej pochodzić w jego mokasynach, jak mawiają północnoamerykańscy Indianie. A skoro nie chodziłem w mokasynach ni ciżmach opisywanych bohaterek i bohaterów, moje oceny mogą być wyłącznie spekulacjami opartymi na domniemaniach. I tym właśnie są, niczym innym. Podobnie, jak wywody większości uznanych autorytetów, na co dzień chadzających w butach od Gucciego.”

"Dżumę" uważam za jedną z najwybitniejszych powieści w literaturze. Mam jednak odmienne, od powszechnie kolportowanych zdanie, na temat rzekomo „filozoficznych” walorów innych książek Alberta Camusa - powieści „Obcy” i „Upadek


Sławomir Majewski





Absurd nie wyzwala, ale wiąże. Nie upoważnia do wszystkich czynów.
Wszystko jest dozwolone, nie znaczy: nic nie jest zabronione
A. Camus, Dwa eseje

Każda generacja czuje się bez wątpienia powołana do tego, aby naprawiać świat. Moja wie przynajmniej to, że nie zdoła już tego uczynić. Ale być może jej zadanie jest o wiele większe, gdyż polega na tym, aby nie pozwolić go zniszczyć. Będąc spadkobierczynią historii skorumpowanej, w której mieszają się ze sobą upadłe rewolucje, techniki na granicy szaleństwa, umarli bogowie i zwietrzałe ideologie; gdzie zadufane potęgi mogą dzisiaj wszystko zniszczyć, lecz nie są w stanie nikogo do siebie przekonać; gdzie inteligencja stoczyła się na dno już tak nisko, że jest gotowa służyć nienawiści i uciskowi, otóż generacja ta, wyszedłszy z kręgu własnej negatywności, ma obowiązek przywrócić w sobie i wokół siebie godność życia i umierania.
Fragment mowy Alberta Camusa, wygłoszonej
w Sztokholmie w 1957 roku, z okazji wręczenia mu Nagrody Nobla

[„Upadek”] Powieść filozoficzna autorstwa Alberta Camusa. Po raz pierwszy opublikowana w 1956 roku, jest jego ostatnim ukończonym dziełem literackim.” (...) „Czołowy reprezentant egzystencjalizmu w literaturze”. ŹRÓDŁO
Czołowy reprezentant egzystencjalizmu w literaturze - teza od lat budząca we mnie mordercze instynkty, niedbale zhomogenizowane z politowaniem dla „specjalistów od Camusa” i licznych apologetów Sartre, mylących twórczość pisarza z oczekiwaniami filozofa-błazna. Co ciekawe, w tym samym artykule Wikipedia podaje
[Camus] w 1942 przyjechał na stałe do Paryża, gdzie wspólnie z Pascalem Pia redagował podziemne czasopismo „Combat”. W tym okresie zaprzyjaźnił się z Jean-Paulem Sartre. Przyjaźń ta urwała się po cyklu artykułów Camusa, które poróżniły go z obozem sławnego filozofa; wpływ jej był jednak na tyle silny, że zaczęto przypisywać Camusowi egzystencjalizm, przed czym on sam zaciekle się bronił.” ŹRÓDŁO
Jestem starszy od Internetu Wikipedia to dla mnie popularne acz niepewne źródło szybkiej informacji, mające problemy z szumem informacyjnym wynikającym z dyletanctwa układaczy haseł. Na wszelki wypadek, najbardziej upartym heroldom wieści o egzystencjalistycznej duszy Camusa, polecam fragment wywiadu, którego pisarz udzielił w roku 1945

No, I am not an existentialist. Sartre and I are always surprised to see our names linked. We have even thought of publishing a short statement in which the undersigned declare that they have nothing in common with each other and refuse to be held responsible for the debts they might respectively incur. It's a joke actually. Sartre and I published our books without exception before we had ever met. When we did get to know each other, it was to realise how much we differed. Sartre is an existentialist, and the only book of ideas that I have published, The Myth of Sisyphus, was directed against the so-called existentialist philosophers” 


Czy po przeczytaniu kategorycznego “No, I am not an existentialist" a szczególnie ostatniego zdania „Mit Syzyfa skierowany był przeciwko tzw. filozofom egzystencjalizmu".- znajdą się jeszcze tacy, którzy utrzymywać będą, że pisarz wielkim egzystencjalistą był? O to jestem spokojny, idiotów nie zbraknie. 
 
Na koniec dywagacji „azali był czy nie był”, jako grant dorzucam artykuł Why Camus Was Not An Existentialist? pióra Grega Stone i dopowiem, że twierdzenia Jeana-Paula Sartre, iż Camus był „wybitnym twórcą literatury egzystencjalistycznej”, wynikały z pobożnych życzeń filozofa, by w kręgu swoich wyznawców mieć giganta światowej literatury. Nie wyszło. Camus wielokrotnie dający mu zdecydowany odpór, w końcu znalazł sposób na definitywne zerwanie. Sądzę, że warto zapoznać się z artykułami, będącymi całkiem a propos genezy tego słynnego zerwania

1. „L'home révolté” był już na naszej antenie tematem dłuższej dyskusji grona wybitnych pisarzy polskich. Dziś pragniemy się zająć raczej dalszymi konsekwencjami, jakie ta książka wywołała, konsekwencjami, które doprowadziły do głębokiego kryzysu samego Sartre i jego towarzyszy. Otóż w szeregach egzystencjalistów książka Camusa wywołała konfuzję i głęboką konsternację. Po dłuższym milczeniu ukazała się w końcu w miesięczniku Sartre "Temps modernes" cierpka recenzja książki, recenzja, która sprowokowała dyskusję prasową między Sartre a Camusem. Polemika ta, prowadzona przez Sartre w tonie niesłychanie napastliwym, zakończyła się kompletnym zerwaniem między dawnymi towarzyszami broni i oświadczeniem Sartre, że nie będzie więcej odpowiadał Camusowi. W ten sposób ubył z szeregów towarzyszy Sartre człowiek wybitnego talentu i szerokich horyzontów – Albert Camus. A ubył z powodów względnie łatwo zrozumiałych: póki młodziutki Camus szedł wiernie w szeregu początkujących, a pozostających w orbicie Sartre pisarzy negujących wszelkie walory dzisiejszego świata, póki wiernie stał na stanowisku integralnie negatywnym – póty wszystko było w porządku. Ale sama negacja nie może nikomu wystarczyć na dłuższą metę i fakt, że z upływem lat Camus począł ograniczać egzystencjalistyczną furią skrajnego pesymizmu, musiał doprowadzić do starcia i zerwania.” ŹRÓDŁO


(...) "Mówię, że wszystko jest dobre" oświadcza Edyp i te słowa są święte. Rozbrzmiewają w okrutnym i ograniczonym świecie człowieka. Uczą, że wszystko nie jest i nie zostało wyczerpane."
napisał Camus w "Micie Syzyfa". I te słowa są święte. Nie wierzcie w to, że był współczesnym Sokratesem-ateistą; nie dajcie się zwieść hochsztaplerom; oni kłamią! Kim więc był? Bez wahania przydaję mu miano nowożytnego Sofoklesa, choć w swych powieściach na nic nie daje odpowiedzi. Nie daje nam odpowiedzi, ale też nie stawia nam pytań; zauważcie to wreszcie! Wyraża jednakie z ducha opinie o ludzkim to be or not to be i o postawach, jakie musi (?), powinien (?) zająć człowiek (Pierwszy człowiek?) w obliczu „historii skorumpowanej, w której mieszają się ze sobą upadłe rewolucje, techniki na granicy szaleństwa, umarli bogowie i zwietrzałe ideologie”.
(...) 

Dwudziestowieczny Camus, niczym Sofokles w roku 442 pne, stąpa po omacku w płynnej magmie skorumpowanych wieloetosów. Stąpa niepewnie, wsparty jedynie na swoim instynkcie i na imperatywie nie filozofa-mizogina z Königsberg, tylko Sofoklesa z Kolonos. Imperatyw kategoryczny Sofoklesa na nowo odkryty przez Kanta dwadzieścia dwa wieki później, skłania Antygonę, za nic mającą groźbę kary śmierci za wyprawienie pochówku bratu-zdrajcy, poległemu w walce przeciw własnemu polis. Antygona ignoruje groźby śmierci, bowiem

Nie Zeus przecież obwieścił to prawo,
Ni wola Diki, podziemnych bóstw siostry,
A nie mniemałam, by ukaz twój ostry
Tyle miał wagi i siły w człowieku,
Aby mógł łamać święte prawa boże,
Które są wieczne i trwają od wieku,
Ze ich początku nikt zbadać nie może.
Sofokles, Antygona

Czym duch prawa moralnego tkwiącego w każdym z nas tchnący z tych strof, różni się od Kantowskiego
"Dwie rzeczy napełniają umysł coraz to nowym i wzmagającym się podziwem i czcią, im częściej i trwalej się nad nimi zastanawiamy: niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie". Immanuel Kant
(...)

Sławomir Majewski 


Fragment zbioru esejów pt. Ten Sofokles, Camus. 





niedziela, 4 grudnia 2016

„Pogoda burzy”

nad Iwaszkiewiczem



Janusz Termer:Ta zgrabna, niewielkich gabarytów edytorskich książeczka Eugeniusza Kabatca – wznowiona teraz wraz z dopełniającymi ją listami Jarosława Iwaszkiewicza do jej autora – to rzecz trudna do jednoznacznego określenia gatunkowego.